czwartek, 11 lipca 2013

Epilog

Ten rok był zdecydowanie udany. Znowu są wakacje. Ja i Patrycja skończyłyśmy już szkołę. Niestety niedługo studia. Nie wiem czy mam się bać czy raczej nie. Ale nie pora na to. Chłopacy skończyli trasę, więc teraz jesteśmy wszyscy w Barcelonie na wakacjach. Ostatni raz gdy byłam na tej plaży spotkałam Vicki, która dzięki temu jest teraz z Zaynem i w tej chwili świetnie bawi się z resztą naszej małej rodzinki.
Na początku bałam się co będzie z Perrie, gdy Zayn powiedział jej, że nie mogą być razem. Ona o dziwo nie wściekała się, tylko życzyła mu szczęścia z Victorią. Widziałam, że na początku było jej dość ciężko, ale ona nie pokazywała tego. Nawet zaprzyjaźniła się z Vi. Pamięta jak Vick spędzała z nami całe dnie. Aż Zayn był zdziwiony, że ona i Pezz tak dobrze się dogadują. Cztery miesiące później, ja wraz z Harry'm i Zanem pomagaliśmy jej i Lou.Głupie dzieci nawet się nie domyślały, że my we troje, coś knujemy. Zaczęło się od tego, że Harry wygadał, że Louis jest zauroczony Pezz. A Zayn powiedział, że Perrie też co czuje do Louisa. Potem zaczęliśmy knuć różne intrygi. I w końcu po dwóch miesiącach naszych starań, udało nam się. Perrie i Lou byli razem! O dziwo fani szybko zaakceptowali ich związek. Obyło się bez tych głupich hejtów. Niestety Leigh-Anne nie miała tyle szczęścia. Gdy ona i Harry ujawnili swój związek przez kilka tygodni, dostawała masę hejtów. Doprowadziło to nawet do ich zerwania.
Pinnock miała dość tego, że niektóre dziewczyny atakowały ją nawet na ulicy. Gdy zerwali, Harry cały czas chodził przygaszony i smutny. Wtedy dopiero fanki zrozumiały swój błąd i się ogarnęły. Na szczęście ja z dziewczynami zrealizowaliśmy nasz plan i nasze zakochańce znowu były razem. Mam nadzieję, że ułoży im się teraz jak najlepiej. Widać, że się kochają. Kolejną parą są Rafał i Jade. Z nimi jak na razie nie ma żadnych problemów. Takie kochane dzieci z nich. Tak samo jest z Patrycją i Liamem. Z nimi też nie ma żadnych problemów. Są ze sobą szczęśliwi i tyle. Jesy jest znowu z Jordanem. Zerwali kiedyś raz, ale potem na szczęście do siebie wrócili.
- Alice! Chodź do nas, a nie znowu myślisz o wszystkim - powiedział Niall, wyciągając do mnie rękę.
- No już, już - uśmiechnęłam się chwytając jego dłoń. Udaliśmy się w kierunku naszych przyjaciół, którzy grali w siatkówkę.


_____________________________________________________________________

O to i koniec Tell Me A Lie.
Zastanawiacie się pewnie dlaczego tak nagle kończę tego bloga. Mam pomysł na dalszą historię bohaterów, ale gdy muszę coś napisać, pojawia się problem. Nie wiem czemu nie idzie mi pisanie tego bloga. Na innych nie mam takiego problemu.
Mam nadzieję, że mi to wybaczycie.
Dziękuje Wam za 165 komentarzy i ponad 7400 wejść <3
Dziękuje Wam za to i jeszcze za to, że w ogóle chciało Wam się tutaj wchodzić i komentować moje wypociny ;p
Ciężko rozstać mi się z tym blogiem, bo to pierwsza historia, którą postanowiłam opublikować. No, ale cóż, wszystko ma swój koniec ;c
Dziękuje za wszystko.
Epilog nie jest najlepszy, bo tak jak mówiłam, ciężko mi tutaj cokolwiek napisać ;c

wtorek, 25 czerwca 2013

Rozdział 23

Hej <3
Przepraszam, że rozdział dopiero teraz, ale wiecie jak to jest pod koniec roku szkolnego. Po za tym ja jestem w trzeciej gimnazjum i jakoś musiałam podciągnąć oceny. Przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam. Mam nadzieję, że rozdział się Wam spodoba. Nie jest na pewno dobry, ponieważ nie miałam weny, ale starałam się jak najlepiej :)
Dziękuje za tyle wejść <3
Komentujcie proszę, bo to motywuje do dalszego pisania <3

________________________________________________________________________

*Dwa miesiące później*
*Oczami Alice*
Trasa po Ameryce i Kanadzie skończona. Nareszcie! Teraz lecimy do Hiszpanii. Odwiedzimy Barcelonę. Hura! Mamy już nawet z Patrycją bilety na mecz Fc Barcelony z Realem Madryt. Nie mogę się już doczekać. To będzie coś. Od dziecka kibicuje tej drużynie. A gdy dowiedziałam się, że Pati też lubi Barcelonę, ucieszyłam się jeszcze bardziej, ponieważ miałam z kim przeżywać mecze. Dla niektórych to może być dziwne, że jestem dziewczyną i lubię piłkę nożną, ale...
- Alice? Słuchasz mnie? - z rozmyślań wyrwał mnie głos Nialla.
- Co? A tak, słucham.
- To o czym mówiłem? - zapytał i gdy zobaczył moją minę, roześmiał się głośno - Niech zgadnę. Podekscytowana meczem?
- Yhym - pokiwałam głową, a on znowu się zaśmiał.
- Też tak miałem, gdy szedłem pierwszy raz na mecz mojej ulubionej drużyny.
- Proszę Cię. Ty masz tak zawsze.
- Wcale nie!
- Serio? - spojrzałam na niego kpiąco.
- No może troszeczkę- przyznał.
- Troszkę?
- Oj dobra bardzo! Lepiej? - powiedział.
- Jasne że tak - zaśmiałam się, dając mu buziaka w policzek.
- Ej zakochańce, trzeba się zbierać - powiedziała nagle Perrie.
- Bo ty i Zayn niby nie jesteście zakochańce? - odezwał się Niall, a ona tylko spuściła głowę w dół, rumieniąc się. Spojrzała tylko jeszcze na sekundę na nas i po chwili skierowała się w stronę wyjścia, gdzie czekał na niż Zayn. Kochane dzieci. Są ze sobą on miesiąca. Nie ujawnili się jeszcze , więc wiemy tylko my, to znaczy 1D, Pati, ja i Kate no i oczywiście dziewczyny z Little Mix. Nie tylko oni się nie ujawnili, bo Harry i ...
- Alice! Chodź, a nie znowu myślisz - zaśmiał się Niall, podchodząc do mnie. Wziął mnie za rękę i pociągnąć lekko w stronę wyjścia z samolotu. Na lotnisku było oczywiście bardzo wielu fanów. Ja z dziewczynami od razu poszłyśmy do tour busa, a chłopcy zostali zrobić sobie zdjęcia z fanami.
- Czy to nie dziwne? - zapytałam.
- Ale co?
- To, żę w wakacje wszyscy z 1D byli singlami, a teraz został już tylko Louis - zaśmiałam się.
- Oj tam, oj tam. Takie życie - odezwała się Leigh.
- Biedna Jesy z Jade. Muszą same siedzieć w tym deszczowym Londynie.
- No nie wiem czy Jade taka biedna. Ma przecież Rafała - uśmiechnęła się Perrie.
- Są razem? - zapytała Pati.
- Ale, że kto?- usłyszałam jakiś męski głos.
- O wilku mowa.
- Rafał - krzyknęłyśmy razem z Patrycją, podbiegłyśmy do niego i zaczęłyśmy go mocno przytulać.
- Bo mnie udusicie - zaśmiał się.
- A my to co? - odezwała się oburzona Jesy.
- No już - przytuliłam je obie mocno.
- Rodzinka w komplecie- znikąd pojawił się Zayn, przytulając nas wszystkich.
- Dobra dość tych czułości. Co robimy? - odezwała się po chwili Kate.
- Chodź młoda. Zostawmy tutaj zakochańców. A my razem z Jesy gdzieś pójdziemy.
- Właśnie! To dobry pomysł. Jeśli zostanę tu jeszcze przez chwilę z nim to rzygnę tęczą - poskarżyła się Nelson, wychodząc z autokaru. Zaraz za nią wyszedł Louis z Kate. Natomiast my postanowiliśmy pojechać na plażę. Niestety musiałyśmy przebierać się w tour busie, ponieważ nikt nie chciał tracić czasu na dojazd do hotelu. Na miejsce dojechaliśmy po czterdziestu minutach drogi. Na szczęście znaleźliśmy ładne miejsce z dala od ludzi, gdzie mogliśmy w spokoju odpocząć. Wszyscy od razu wbiegli do wody, a ja z Zaynem zajęłam się rozkładaniem wszystkiego. W pewnym momencie zauważyłam jak bardzo podobna dziewczyna do Victorii, szła z jakąś małą dziewczynką, kierując się w stronę plaży.
- Zayn, ja za chwilkę wrócę - powiedziałam i szybko podbiegłam w stronę mojej przyjaciółki.
- Vicki? Co ty tutaj robisz? - zapytałam, Ona odwróciła się i gdy zobaczyła, że to ja, lekko się przestraszyła - Odpowiesz mi?
- Vi, kto to jest?
- Megan, skarbie, weź to i zacznij rozkładać nasze rzeczy, ja za chwilkę do Ciebie dołączę.
- Dobrze - powiedziała i wykonała polecenie.
- Więc?
- Mieszkam tutaj.
- Ale jak to? Dlaczego nam nie powiedziałaś?
- Chciałam, ale nie mogłam tego zrobić. Gdy zaczęłam się z Wami przyjaźnić fani i paparazzi zaczęli się mną interesować. Nie dawali mi spokoju. Z resztą wiesz jak było. I gdy umarł mój tata, musiałam wrócić tu, do mojej siostry. Nie mogłam jej zostawić. Do Londynu też bym jej nie zabrała, bo tam nie miałaby życia. Po za tym tutaj jest jej dom. Tutaj chodzi do szkoły i tu ma znajomych. Nie mogłam jej  tego zrobić.Musiałam wrócić - powiedziała smutno.
- Mogłaś chociaż powiedzieć, że tu jesteś. Przecież wiesz, że możesz nam ufać. - przytuliłam ją lekko - a teraz chodź. Musisz przywitać się ze wszystkimi.
- Nie, nie mogę. Oni nie mogą o niczym wiedzieć. Tak będzie lepiej.
- Niby dla kogo? - zapytał ktoś za mną. Odwróciłam się i zobaczyłam Zayna. To się będzie działo.
- To ja was zostawię samych - odezwałam się po chwili i szybko skierowałam się w stronę naszych rzeczy. Położyłam się na kocu, założyłam słuchawki i wsłuchałam się w muzykę. W pewnym momencie poczułam jak ktoś mnie przytula. Uśmiechnęłam się widząc Nialla.
- Chciałeś coś?- zapytałam zdejmując słuchawki.
- Nie.
- To po co przyszedłeś?
- Nie mogę przytulić się do własnej dziewczyny? - zaśmiał się, przytulając mnie mocniej.
- Boże! Jak z Ciebie pieszczoch.
- Jedyny w swoim rodzaju.
- Oh i do tego jaki skromny- powiedziałam sarkastycznie.
- Śmiesz w to wątpić?
- Tak.
- O nie! Ta zniewaga, wody wymaga - wstał i wziął mnie na ręce.
-  Horan! Postaw mnie w tej chwili na zmieni!
- Nic z tego! - krzyknął i już chciał mnie wrzucić do wody. Na szczęście udało mi się go złapać w ostatniej chwili i oboje wpadliśmy do wody.
- To nie tak miało być !- warknął, wychodząc z wody. Co ja się z nim mam?
- Ej no! Chodź tu - powiedziałam. On spojrzał na mnie i po chwili poczułam jego ręce na moich biodrach.
- Leigh! Zabije Cię! Moje włosy. - darł się Harry goniąc Pinnock.
- No przecież nie chciałam - powiedziała zatrzymując się. Niestety Harry w porę tego nie zauważył i po chwili oboje wylądowali w wodzie.
- Jesteś debilem, Styles.
- Ale i tak mnie kochasz - odezwał się, próbując ją przytulić.
- Wypchaj się - Leigh delikatnie go popchnęła, na co on znowu zanurzył się w wodzie.
- No zabić to mało - poskarżył się, idąc w stronę brzegu.
- Ah te dzieci - zaśmiałam się.
- O patrzcie ludzie! Dorosła się odezwała. Nawet nie masz osiemnastu lat.
- Jeszcze tylko dwa miesiące i będę miała. Po za tym wiek to tylko liczba. Ty i reszta One Direction jesteście na to dobrym przykładem.
- Czy ty coś sugerujesz?
- Nie, ależ skądże - odpowiedziałam patrząc na niego. Gdy zobaczyłam jego minę, zaczęłam uciekać. Nie jest łatwo biegać w wodzie, więc jak najszybciej skierowałam się w stronę brzegu. Zatrzymałam się, gdy zobaczyłam, że Zayn szedł w stronę busa. Zabrałam szybko swoje rzeczy i pobiegłam za nim. Weszłam do środka i zobaczyłam, że siedzi przy stoliku. Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.
- Co się stało? - zapytałam po chwili.
- Myślałem, że mi już przeszło, ale się myliłem. Miałem jej za złe, że tak nagle wyjechała, ale gdy mi to przed chwilą wyjaśniła, cała złość gdzieś się ulotniła. Wszystko do mnie wróciło. Wszystkie nasze spotkania, wszystkie chwile spędzone z nią. I chodź minęło już trochę czasu, to ja chyba nadal coś do niej czuje - odpowiedział patrząc w jakiś punkt za oknem.
- Ale przecież jesteś z Perrie.
- Wiem to i to w tym wszystkim jest najgorsze. Czuje coś do Perrie, ale Vicki była pierwsza, To ją pierwszą pokochałem i chyba...
- Nadal kochasz?
- Yhym - kiwnął głową na tak, na co ja mocniej go przytuliłam. - Alice pomóż mi. Co ja mam z tym zrobić? Jak postąpić?
- Posłuchaj serca. Nie patrz teraz rozumem, jak zazwyczaj robisz. Tym razem wsłuchaj się w głos twojego serca. Nic innego nie pomoże.
- A co jeśli serce nie mówi nic?
- Na pewno w końcu się odezwie - zaśmiałam się lekko - Nie martw się na zapas.
- Wiesz, że ja tak nie umiem.
- Nie pomagasz, Malik. Wsłuchaj się w to serce i koniec! To jest rozkaz! - uśmiechnęłam się, a on objął mnie ramieniem.
- Co ja bym bez Ciebie zrobił.
- Siedział byś tu i pierdolił głupoty w tej swojej główce.
- Prawdopodobnie tak - zaśmiał się - Dziękuje.
- Za co? - zapytałam zdziwiona.
- Za to, że mi pomagasz, chociaż ja nie zawsze jestem w porządku wobec Ciebie.Wiem, że jestem chujo...
- Ogarnij się, bo na serio zaczynasz pierdolić głupoty. Wcale nie jesteś - powiedziałam stanowczo.
- Jestem, ale obiecuje Ci, że to się zmieni.
- Kim jesteś i co zrobiłeś z moim bratem!? - zapytałam z udawanym przerażeniem. Po chwili oboje wybuchliśmy śmiechem.

piątek, 31 maja 2013

Rozdział 22

Macie 22 rozdział <3 Mam nadzieję, że was nim nie zanudzę ;p
W razie pytań piszcie na któreś z tych kont :)
Jeśli są jakieś błędy to przepraszam, ale nie mam siły ich dzisiaj sprawdzać ;c
________________________________________________________________________
*Oczami Alice*
- Nareszcie na ziemi. Nie przepasam za lataniem samolotami - powiedziała Patrycja gdy wyszliśmy z samolotu.
- Skarbie wiesz, że my będziemy latać tak przez kilka miesięcy? - zapytał Liam. 
- Że co kurwa?! - krzyknęła po polsku.
- Nie powiedziałam Ci? Upsss - zaśmiałam się, a ona zaczęła się do mnie zbliżać, a ja po chwili zaczęłam uciekać.
- Niall ratuj! Jakaś wariatka mnie doni! - krzyknęłam chowając się za nim.
- Pff i tak Ci się oberwie. Jak nie dziś to jutro. - odezwała się zatrzymując i już po chwili znowu jej nie było. Musze się pilnować, bo ona na 100% nie żartowała. Wzięłam swoje bagaże i ostrożnie ruszyłam do tour busa, który miał czekać przed lotniskiem. Rozglądałam się we wszystkie strony sprawdzając czy zaraz skądś nie wyskoczy Patrycja. Na szczęście nic takiego się nie stało i w spokoju dotarłam do wyjścia. Niestety tam zostałam zaatakowana przez fanki. Starałam się odpowiedzieć na niektóre pytania, ale ochroniarz mi na to nie pozwolił. Pociągnął mnie za rękę i już po chwili byłam w busie.
- Wydaje mi się, że ochrona powinna Was chronić, a nie odciągać od fanów. - powiedziałam oburzona siadając koło Louisa, tak aby być jak najdalej od Pati.
- Takie życie niestety. Nic na to nie poradzimy - odparł Liam.
- Nie no bez jaj. Jest Was pięciu. Kurwa czy to tak trudno wyjść do fanów? Ochrona nie ma prawa Was odciągać od nich! Mogą interweniować tylko wtedy gdy trzeba - odparłam i założyłam słuchawki na uszy. Zamknęłam oczy i wsłuchałam się w muzykę. Po kilku minutach poczułam jak ktoś się do mnie przytula. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Nialla. Wyłączyłam muzykę i zdjęłam słuchawki.
- Jesteśmy - powiedział całując mój policzek.
- Jak to? Przecież droga do hotelu...
- Nie przyjechaliśmy do hotelu tylko na wywiad - zaśmiał się.
- No to czemu tu jeszcze siedzisz? - zapytałam.
- A ty nie idziesz z nami?
- Po co? Pójdę kupić sobie coś dobrego do jedzenia - powiedziałam wychodząc z busa.
- Ty jesteś wredna serio. Ja idę na wywiad, a ty mi tu o jedzeniu. Foch i tyle. - powiedział odwracając się do mnie plecami.
- Dobra, chodź tu - odezwałam się i przytuliłam go mocno. Boże jaki to jest pieszczoch. Oczywiście nie obyłoby się bez reakcji fanek, które zrobiły jedno wielkie "awww". Odsunęłam się od niego i skierowałam w stronę pierwszego, lepszego sklepu. Oczywiście Zayn nie wytrzymał i wysłał ze mną ochroniarza. Chociaż nie jestem nikim znanym. Ale z tym człowiekiem nie da się wygrać. Weszłam do sklepu i udałam się na dział ze słodyczami. Gdy zobaczyłam te wszystkie smakołyki miałam ochotę zabrać cały sklep. Dlaczego tego nie ma w Londynie? Wzięłam prawie cały koszyk tego wszystkiego, podeszłam do kasy, zapłaciłam za wszystko i wyszłam ze sklepu z pięcioma torbami. Oj Alice czuje, że tego pożałujesz odezwał się głos w mojej głowie. W dupie mam to czy będę się źle czułam lub czy przytyję czy nie. Raz się żyje i trzeba spróbować nowych rzeczy. Lepsze słodycze niż papierosy lub narkotyki.
- O przyniosłaś słodycze - powiedziała Pati gdy weszłam do busa.
- Dla kogo ich aż tyle? - zapytała zdziwiona Kate.
- No dla nas debilku - zaśmiałam się.
- Nas? To znaczy?
- Dla mnie, dla Ciebie i Pati.
- Alice czy ja już Ci mówiłam jak bardzo Cię kocham? - przytuliła mnie Patrycja.
- Ha ha ha bardzo śmieszne - usłyszałyśmy głos Zayna.
- Gdzie Wasze torby? - zapytałam szybko. Kate tylko pokazała tył busa. Ja i Pati natychmiast rzuciłyśmy się w tamtym kierunku chowając wszystkie smakołyki do naszych toreb.
- Ej dziewczyny co Wy tam robicie? - krzyknął Harry.
- Nic, nic. Po prostu sobie gadałyśmy - powiedziałam siadając koło Zayna. Droga do hotelu zajęła nam nie całe pół godziny. Wzięliśmy swoje bagaże i udaliśmy się do swoich pokoi. Ja mieszkałam z Pati. Jako jedyne wzięłyśmy pokój dwuosobowy. W końcu ktoś musi zjeść cały zapas cukierków. W LA będziemy przez trzy tygodnie. Chłopacy będą jeździć do pobliskich miast na koncerty, a wieczorem wracać do hotelu. Wypakowanie wszystkich naszych rzeczy zajęło nam nie całą godzinę. Potem postanowiłyśmy pójść na zakupy. Kate pojechała z chłopakami na ich drugi wywiad, więc mogłyśmy wyjść gdzieś we dwie. Wyszłyśmy z hotelu, oczywiście z ochroniarzem, który miał mnie pilnować. Już ja sobie pogadam z Zaynem jak wróci. Do sklepu doszłyśmy w piętnaście minut. Weszłyśmy do ogromnej galerii i nie wiedziałyśmy gdzie pójść najpierw. Po chwili zdecydowałyśmy się na jakiś pierwszy, lepszy sklep. Niestety nic nam się tam nie spodobało więc ruszyłyśmy do kolejnego. W pierwszych sześciu nie kupiłyśmy żadnej rzeczy. Dopiero potem zaczęło się istne szaleństwo. Ochroniarz cały czas pytał czy to już koniec i czy możemy wracać do hotelu. Jego mina była bezcenna gdy za każdym razem mówiłyśmy nie. Po trzech godzinach buszowania po sklepach postanowiłyśmy pójść do jakiejś kawiarni. Na nasze szczęście jedna była blisko galerii. Udaliśmy się do niej i zamówiliśmy sobie po ciastku i po czymś do picia.
- I jak było? - zaśmiałam się.
- Nawet nie pytaj. Chociaż w sumie lepsze to niż fanki przez, które można ogłuchnąć - odpowiedział Matt siadając na przeciwko nas.
- Może i masz rację. Nie wiem. Nie znam się - odparła Pati, biorąc kawałek ciasta do buzi.
- Uwierz mi, że jak pójdziesz jutro na koncert to się przekonasz, że tam serio można stracić słuch.
- Chyba jednak wolę tego nie sprawdzać - zaśmiała się. Resztę czasu w kawiarni spędziliśmy na rozmowie o różnych rzeczach. Około godziny szesnastej zaczęliśmy się zbierać.Pewnie mi się oberwie od Zayna, że nie zadzwoniłam do niego przez tyle godzin. Przez kilka ostatnich tygodni staje się coraz bardziej opiekuńczy wobec mnie. Albo to zasługa rodziców albo kosmici porwali mi brata i podrzucili innego. Chociaż chyba ten Zayn jest troszkę lepszy od poprzedniego. Z rozmyślań wyrwały mnie krzyki fanek. Rozejrzałam się do o koła, ale nie zobaczyłam nigdzie żadnego z chłopaków.
- Mogłabyś to dać Liamowi? - zapytała jedna z fanek Patrycję podająć jej jakąś karteczkę.
- Jasne kochanie. Dopilnuje, żeby dał follow wszystkim z tej listy - uśmiechnęła się do niej moja przyjaciółka.
- Jesteś kochana. Dziękuje - odparła dziewczyna.
- Nie ma za co - przytuliła ją i weszła do hotelu. Ja po chwili zrobiłam to samo. Udałam się do winy. Wjechałam na szóste piętro i po chwili byłam w swoim pokoju. Rozpakowałam wszystkie zakupy i poukładałam je w szafkach. Usiadłam na łóżku, włączyłam jakiś film, wzięłam sobie jakieś słodycze i zaczęłam oglądać. W połowie film przyszła Patrycja, która była u Liama. Po filmie zeszłyśmy na kolację. Weszłyśmy do hotelowej restauracji i zajęłyśmy wolne miejsca. Ja usiadłam między Niallem, a Zaynem. Pati usiadła obok Liama i Kate.
- Gdzie byłyście przez ten czas gdy mieliśmy wywiad? - zapytał nagle Harry.
- Byłyśmy na zakupach, a potem w kawiarni.
- To widzę, że dzień udany.
- A właśnie Zayn, po co mi ten ochroniarz? - zapytałam.
- A no...hm...wiesz chyba po co jest ochrona.
- Tak, ale po co mi on? Przecież nie jestem sławna, więc nic mi się nie stanie - powiedziałam spokojnie.
- Ale jesteś moją siostrą tak?
- No tak, ale co z tego? - zapytałam zdziwiona.
- To, że się o Ciebie martwię i nie chce, żeby coś Ci się stało? - odezwał się, a ja siedziałam z lekko otwartą buzią nie wierząc, że on to serio powiedział.
- Co się tak gapicie wszyscy? Powiedziałem coś złego? - zapytał po chwili.
- Nie, nie! To miłe - uśmiechnęłam się do niego. Teraz serio zastanawiam się czy ktoś nie podmienił mi brata. Reszta kolacji minęła nam w miłej atmosferze. Ciągle się śmialiśmy z żartów Louisa. Nim się obejrzałam siedziałam z Pati w naszym pokoju. Po chwili przyszła też Kate. Wybrałyśmy sobie jakiś film, wyciągnęłyśmy słodycze i zaczęłyśmy oglądać. Po pewnym czasie ktoś zapukał do drzwi. Kate wstała i poszła otworzyć. Do pokoju wpadli chłopcy.
- Co Wy tu macie? - zapytał Niall.
- Słodycze - odpowiedziała niepewnie Pati.
- Dajcie trochę - odparł Harry.
- Nie! To nasze! Idźcie sobie kupić.
- No proszę Alice - powiedział Niall patrząc na mnie tymi swoimi oczami.
- Nie!...nie patrz tak...ej nie...kurwa! No dobra - krzyknęłam poddając się.
- Też Cię kocham - przytulił mnie.
- To co oglądamy? - zapytał Liam siadając koło Pati.
- Nie wiem. Włącz może "Halloween". Nie oglądałem tego jeszcze - odpowiedział Zayn pokazują na ekran telewizora. Jak zwykle zostałyśmy przegłosowane i musiałyśmy oglądać horror. Na początku nic się nie działo, ale potem zaczęły się krwawe morderstwa. Za każdym razem wtuliłam się w Nialla jeszcze mocniej. Jak ja nienawidzę takich filmów. Na widok czyjejś nawet kropelki krwi nie czuje się najlepiej, a co dopiero gdy co sekundę w filmie leją się litry krwi. Po dwóch godzinach męczarni wreszcie mogłam iść spać. Pati zmyła się razem z Liamem, więc Niall mógł zostać ze mną.
- Dobranoc - powiedziałam przykrywając się kołdrą.
- Dobranoc kochanie - odpowiedział przysuwając mnie do siebie. Ja tylko wtuliłam się w jego tors i po chwili zasnęłam. 

niedziela, 19 maja 2013

Rozdział 21

Nareszcie napisałam 21 rozdział :) Przepraszam, że tak późno go dodałam, ale miałam brak weny. Mam nadzieję, że rozdział się Wam spodoba <3
Komentujcie proszę. To dla mnie bardzo ważne. Chce wiedzieć czy ktoś to w ogóle czyta. 
Mój pierwszy twitter: https://twitter.com/Little_Agnes1D
W razie pytań ask: http://ask.fm/LittleAgnes1D
Jeśli chcecie być powiadamiani o nowych rozdziałach piszcie swoje twitterowe nazwy w komentarzach lub piszcie na twitera :)
______________________________________________________________________________
*Oczami Alice*
*Dwa tygodnie później*
Te dwa tygodnie minęły dość szybko. Każdy dzień mijał mi podobnie. Nauka z prywatnym nauczycielem potem zajęcia taneczne, czasami jakieś sesje zdjęciowe i wieczór z One Direction i Little Mix. Czasami wyszłam gdzieś z Niallem, Pati lub Rafałem. On nawet nie podejrzewa, że my coś planujemy. To chyba dlatego, że ja i Pati umówiłyśmy się z nim do klubu w jego urodziny. Biedny nawet nie wie, że tam będą wszyscy. Mam jedynie nadzieję, że Kate się tam jutro nie pojawi. Nie chce, żeby wszystko zepsuła. Po za tym chyba nie jest głupia, żeby przyjść i zjebać mu urodziny, gdy on już prawie zapomniał o tym wszystkim. Było to dość trudne, bo chodzi z Kate do tej samej klasy. Dlatego teraz nie pozwolę, żeby to do niego wróciło. Po za tym ostatnio mówił mi, że ktoś mu się podoba. Zaczynam się gubić, ponieważ nie dawno co była afera z Liamem i Patrycją, potem Victoria wyjechała zostawiając Zayna i nas. Teraz Rafał, a no i Jade też o kimś wspominała. Nie mogę oczywiście pominąć Harry'ego i Leigh, których chyba... na pewno ze sobą kręcą. Nie ogarniam tego bo przecież poznali się dwa tygodnie temu. Alice debilu oni znają się prawie rok. To ty poznałaś dziewczyny dwa tygodnie temu odezwał się głos w mojej głowie, ja tylko się zaśmiałam, zgasiłam lampkę i zasnęłam.


Obudziłam się dość wcześnie bo o ósmej. Dwie godziny przed budzikiem.  Po prostu świetnie. Starałam się jeszcze zasnąć, ale nic mi z tego nie wyszło. Podniosłam się niechętnie z łóżka udając się w kierunku łazienki. Umyłam się i przebrałam w jakieś luźne ciuchy. Zeszłam na dół po to aby zrobić śniadanie dla siebie i tej całej bandy. Wzięłam wszystkie składniki i zaczęłam robić naleśniki. Po trzydziestu minutach miałam wielki talerz pełen jedzenia. Wyciągnęłam kolejne jedenaście talerzy i nałożyłam na każdy po trzy naleśniki. Dodałam na nie bitą śmietanę i czekoladę, a obok położyłam po dwie truskawki.
- Śniadanie gotowe - krzyknęłam najgłośniej jak mogłam i po kilku sekundach usłyszałam tupot nóg. Mogę się założyć o wszystko, że zaraz w kuchni pojawi się Niall. Nie myliłam się. Po kilku sekundach stał w progu kuchni, a za nim po chwili wpadła reszta.
-Wow! Że....jak....ty...ale....tak sama?...to wszy-wszystko? - zapytał jąkając się. Podszedł do mnie i dał mi buziaka w policzek - Wnioskuje, że ten talerz z sześcioma naleśnikami to dla mnie - dodał po chwili, a ja tylko przytaknęłam.

- To było... - zaczął Liam.
- Przepyszne - dokończył Louis.
- Chyba się do Was wprowadzę - zaśmiała się Jade - skoro Alice takie śniadania robi - dodała po chwili.
- I tak nie długo chyba będziemy mieszkać razem. Simon mówił coś o domu dla nas i dla Was. No i oczywiście Alice. Może jeszcze Patrycji i Rafała - powiedział Niall.
- Mi taki pomysł się podoba - klasnęła dłońmi Perrie.
- Ej chodźmy się lepiej powoli szykować, bo potem nam nie starczy czasu - powiedziałam na co wszyscy wstali i udali się do pokoi, w których mieli swoje rzeczy. Przygotowania zajęły mi dwie godziny. Najpierw zajęłam się wyborem stroju, potem fryzurą i makijażem na koniec założyłam sukienkę, buty, wszystkie dodatki i byłam gotowa do wyjścia. Zeszłam na dół do salonu. Nikogo tam jeszcze nie było, więc usiadłam na kanapie i włączyłam jakiś kanał muzyczny. Po jakimś czasie wszyscy zaczęli się zbierać. Najpierw przyszła Jade i zajęła miejsce koło mnie. Potem z góry zszedł Niall wraz z Zaynem. Następnie przyszły Perrie i Leigh-Anne. Liam i Harry weszli do salonu tuż przed Louisem i Jesy. Wszyscy wyglądali cudownie. Każdy dostatek pasował do stroju.




Dziewczyny wyglądały tak: 
A chłopcy tak:


- Alice chodźmy już po Rafała, a Wy jedźcie do klubu. Liam jako Daddy Direction proszę Cię przypilnuj wszystko - powiedziała Patrycja stojąc w przedpokoju. 
- Dobrze kochanie - odparł Liam dając jej buziaka w policzek, po czym wyszedł i udał się w stronę samochodu. Ja zamknęłam drzwi do domu i udałam się z Patrycją do Rafała. Po dwudziestu minutach byłyśmy na miejscu. Rafał otworzył nam drzwi...Chwila! Moment! 
- Czemu ty jeszcze jesteś w dresie co? - krzyknęłam przerażona. 
- Nigdzie nie idę. Nie mam na to ochoty - powiedział.
- Chyba Cię pojebało! To twoje siedemnaste urodziny! Raz, dwa na górę i masz dziesięć minut na ubranie się. A jak nie to Cię sama ubiorę i zaciągnę tam siłą! - krzyknęłam ponownie.
- Ale...
- Nie ma żadnego ale! - powiedziałam już troszkę spokojniej. On tylko spojrzał błagalnie na Patrycję, ale ona pokręciła przecząco głową i już po chwili człapał powoli do swojego pokoju. Dokładnie po dziesięciu minutach koło nas stał ubrany Rafał z lekkim uśmiechem na twarzy.
- To idziemy - powiedziała Pati i pociągnęła go w stronę drzwi. Wyszliśmy i zaczęliśmy iść w kierunku klubu. Rafał troszkę się zdziwił gdy zobaczył, że przed budynkiem nie ma wielkiej kolejki. Gdy weszliśmy do środka od razu Rafał domyślił się co jest grane.
- Dobra wyłaźcie już - zaśmiał się. Jak na zawołanie wszyscy wyszli i zaczęli składać mu życzenia i dawać prezenty. Po wszystkim zaczęła się impreza. Po pewnym czasie większość ludzi była najebana. Wszyscy szaleli na parkiecie, ale gdy została puszczona wolniejsza piosenka ludzie szybko się zmyli. 



Na parkiecie został Harry z Leigh-Anne co mnie wcale nie dziwi, Pati i Liam co też normalne, Zayn i Perrie, jacyś ludz....Wróć! Co?! Zayn i Perrie razem? Wtuleni w siebie tańczą? No Malik nie spierdol tego jeśli chcesz spróbować z Perrie. Rozglądałam się jeszcze po całym klubie. Gdy zobaczyłam Jade i Rafała aż zakrztusiłam się piciem. Teraz rozumiem. Rafał mówił, że ktoś mu się podoba, Jade mówiła dokładnie to samo. Nie chcieli tylko powiedzieć mi kto to, ale ja i tak sama się już dowiedziałam. Spryciarze byli w takim miejscu sali gdzie było najwięcej osób, ale ja i tak ich zobaczyłam. Oj czeka ich spowiedź. Nagle poczułam jak ktoś mnie do siebie przyciąga i mocno przytula. To był Niall. Wziął mnie za rękę i poprowadził w stronę tańczących par. Po chwili my także kołysaliśmy się w rytm muzyki.


Impreza skończyła się o piątej nad ranem, a o siódmej mieliśmy mieć samolot to Stanów. Po prostu genialnie. Wróciłam zmęczona z Zaynem do domu. Zdążyliśmy się tylko przebrać, a od razu do drzwi zapukał Paul. Wziął moje bagaże i udał się w kierunku wielkiego samochodu. Najpierw pojechaliśmy po Nialla, potem Harry'ego, Louisa, Kate, Liama i na koniec zabraliśmy Patrycję. Przed lotniskiem czekało wielu fanów. Dziewczyny i Rafał byli już w środku. Wszyscy zaczęliśmy się żegnać. Zayn podszedł do Perrie dał jej buziaka w policzek i mocno ją przytulił. To samo zrobił Harry z Leigh. Aww! Kochane dzieci. Moje shipperskie serduszko ledwo pika. Zauważyłam, że Kate chciała podejść do Rafała, ale zrezygnowała gdyż on był pochłonięty rozmową z Jade. Na początku zrobiło mi się jej żal, ale szybko się z tego otrząsnęłam przypominają sobie o tym, że to ona go zdradziła i teraz jest z Joshem. Niestety za swoje błędy trzeba płacić. Gdy wszyscy już się pożegnaliśmy, zmęczeni i śpiący udaliśmy się do odprawy, a potem do samolotu.
- Nie wiem jak Wy, ale ja nigdy więcej nie idę na żadną imprezę przed dniem jakiegokolwiek wyjazdu - jęknął Niall.
- Pamiętaj, że dzisiaj mamy dwa wywiady w LA - powiedział Liam.
- Stary, proszę Cię nie dobijaj nas ok? - odparł Zayn.
- Dobra już nic nie mówię - bronił się Liam.
- Ej ktoś mi może wytłumaczyć co to była za impreza? - zapytała Kate na co ja spojrzałam z przerażeniem na Patrycję.
- Impreza urodzinowa Rafała - powiedział Louis.
- Aha, Dlaczego nie dostałam zaproszenia? - zapytała oburzona.
- Kate ty sobie chyba żartujesz. Po tym co mu zrobiłaś? Gdybym Cię zobaczył w tym klubie to sam osobiście odwiózł bym Cię do domu - odpowiedział Louis.
- Spoko z Ciebie...
- Ej nie kłóćcie się. Jedziemy w trasę. Czy tego chcecie czy nie, jesteśmy na siebie skazani więc skończcie tą bezsensowną rozmowę - powiedział Liam. Reszta lotu minęła nam dość fajnie. Wygłupialiśmy się i ciągle żartowaliśmy. Mam nadzieję, że te kilka miesięcy będzie świetna. Jestem tu z moim bratem, chłopakiem i cudownymi przyjaciółmi.

piątek, 3 maja 2013

Rozdział 20

*Oczami Alice*
Obudziłam się niezbyt wypoczęta. Wstałam,
umyłam się i ubrałam. Zeszłam do kuchni,
żeby zrobić sobie śniadanie. Zdziwiłam się,
że zastałam tam Zayna.
- Co ty tu robisz o ósmej rano? -zapytałam
- Nie spałem całą noc, więc nie chciałem już bezczynnie leżeć w łóżku - powiedział, a ja zakrztusiłam się wodą. Zayn nie chce leżeć
w łóżku? Bezczynnie? Co się dzieje z tym
światem?!
- Chyba zapiszę to w kalendarzu. Zayn Malik
nie chce leniuchować - zaśmiałam się, a on
delikatnie się uśmiechnął.
- Dobra, idź się ubierz, a nie siedzisz tu pół nagi.
- Po co?
- Niall mówił, że macie dzisiaj wolne, więc pójdziesz ze mną załatwić klub, tort, prezenty i zaproszenia
na urodziny Rafała. - powiedziałam mieiąc nadzieję, że się zgodzi.
- No ok, mogę iść. I tak nie mam nic lepszego do roboty - powiedział obojętnie wstając. Udał się na
górę, a ja w spokoju zrobiłam sobie śniadanie. Po dziesięciu minutach zmierzaliśmy do najlepszego
klubu w Londynie. Musiał być duży, bo trzeba zaprosić znajomych ze szkoły i dziewczyny z Little
Mix. Oczywiście One Direction też tam będzie. Obowiązkowo. Co chwilę zatrzymywaliśmy się,
bo zaczepiała nas grupka fanek. I to jest właśnie minus tego, że ma się sławnego brata. Po godzinie
czasu nareszcie udało nam się dotrzeć do klubu. Kierownik bez problemu zgodził się zamknąć na
jeden dzień swój lokal i zarezerwować go specjalnie dla nas. Oczywiście za odpowiednią cenę.
Następna na liście była cukiernia. Zamówiliśmy ogromny tort. Tak żeby wystarczyło dla wszystkich
gości. Potem udaliśmy się do sklepu po prezenty i zaproszenia, które zamówiłam trzy dni temu.
Teraz tylko trzeba je wszystkie rozdać, a trochę tego jest.
- Chodźmy może najpierw do dziewczyn - powiedziałam do Zayna, ale jego nie było koło mnie. Co
ja się mam z tym człowiekiem! I co? Mam go szukać teraz po całym sklepie? Co to, to nie. Mam
nadzieję, że wziął ze sobą telefon.
- Słucham.
- No gdzie ty jesteś?
- Popatrz przed siebie. - powiedział, a ja podniosłam głowę i zobaczyłam tego kretyna machającego
do mnie po drugiej stronie ulicy w kawiarni.
- Nie ruszaj się stamtąd. Idę do Ciebie. - odparłam i rozłączyłam się. Wyszłam ze sklepu i udałam
się do tej kawiarni. Weszłam do środka, usiadłam koło Zayna i zamówiłam sok.
- Musimy jeszcze teraz rozdać zaproszenia.
- Haha na mnie nie licz. Mam już dość tego łażenia. - zaśmiał się.
- Kto Ci karze łazić co? Zadzwonimy do Nialla albo Liama i oni będą z nami jeździć - powiedziałam, a on wyją telefon i zadzwonił do Nialla.
Po dwudziestu minutach czekanie zmierzaliśmy do domu dziewczyn z Little Mix.
- O hej - powiedziała Jesy otwierając nam drzwi.
- Hej - odpowiedziałam wchodząc do domu. Skierowaliśmy się do salonu
gdzie siedziała reszta dziewczyn.
- Hej dziewczyny.
- Hej - uśmiechnęła się Leigh-Anne.
- Chciałabym zaprosić Was na imprezę urodzinową Rafała - odparłam rozdając im zaproszenia - Wpadniecie?
- No jasne, że tak - odpowiedziała Jade.
- Z miłą chęcią - dodała Perrie.
- Tylko pamiętajcie, że to impreza niespodzianka i on nie może się o niczym dowiedzieć.
- Alice tutaj wszystko jest napisane. - zaśmiała się Jesy pokazując mi zaproszenie.
- A no tak. Rzeczywiście jest napisane - powiedziałam - to my uciekamy,
bo musimy rozwieść resztę zaproszeń.
- To pa. - dodał Zayn po czym wyszliśmy. Przez następną godzinę
jeździliśmy od domu do domu rozdając zaproszenia znajomym Rafała.
- Kto jeszcze został? - zapytał Niall.
- Kate-  powiedziałam cicho.
- Myślisz, że to dobry pomysł, żeby ją tam zapraszać.
- No właśnie nie... - nie dokończyłam, bo zobaczyłam Kate z Joshem. Co
to ma kurwa być ja się pytam? Czy ona totalnie zgłupiała? Przecież on ją znowu zrani.
- No ładnie, ładnie. Czyli z zaproszenia jej nici - powiedział Zayn.
- Chodźmy stąd, bo nie ręczę za siebie za chwilę! - odparłam wsiadając
do samochodu. Nie  spodziewałam się, że Kate może zrobić coś takiego. Nigdy bym nie pomyślała,
że jest do tego zdolna. Przecież on ją zostawił i wyjechał. Nawet nie przeją się tym jak ona mogła się
wtedy czuć. Przecież Rafał traktował ją jak księżniczkę! Dosłownie! Potrafił rzucić wszystko, żeby
spotkać się z nią bo była smutna lub paparazzi ją atakowali. Nie rozumiem dlaczego Kate to zrobiła.
No bo kto normalny tak postępuje?
- Jesteśmy - głos Niall wyrwał mnie z rozmyślań.
- Dziękuje za pomoc - powiedziałam, dając mu buziaka w policzek.
- Ale gdzie ty się wybierasz? - zapytał gdy chciałam wysiąść.
- No do domu?
- O nie, nie! Jedziesz ze mną pomóc mi wybrać strój na ślub kolegi. Z resztą ty też miałaś kupić sobie sukienkę.
- Po co?
- Przecież pytałem Cię czy pójdziesz ze mną, a ty się zgodziłaś. Nie pamiętasz? - zapytał na co ja westchnęłam. Faktycznie pytał mnie o to.
- Przepraszam zapomniałam. Ostatnio mam za dużo na głowie.
 -Nie przepraszaj. Nic się przecież nie stało - powiedział uśmiechając się. Dosłownie po chwili
zmierzaliśmy do ogromnej galerii. Zakupy z Niallem to będzie dla mnie nowość. Najgorszej jest
z Zaynem i Harrym. Oni potrafią chodzić po galerii godzinami. To już ja z Patrycją spędzamy tam
mniej czasu. Mam nadzieję, że Niall jest tym normalnym i nie spędzę reszty dnia w sklepach.
- Jesteś jak Zayn. Potrafisz pogrążyć się w swoich myślach zapominając o całym świecie, który Cię
otacza - zaśmiał się Niall.
- Oj cicho.
- Chodźmy juz. - powiedział, wziął mnie za rękę i pociągnął delikatnie w stronę galerii. Na początku
nie wiedzieliśmy, który sklep wybrać, ale w końcu nam się to udało. Niall przez godzinę mierzył
przeróżne garnitury aż w końcu znalazł ten odpowiedni. Następnie skierowaliśmy się po
strój dla mnie.Przymierzyłam chyba wszystkie sukienki jakie można było aż po
dwóch godzinach siedzenie w sklepie
wyszłam z prześliczną sukienką. Potem
udaliśmy się po buty co też zajęło nam
sporo czasu. Na końcu kupiliśmy wszystkie
dodatki. Zmęczeni i obładowani torbami
udaliśmy się do mojego domu.
- Zayn jesteśmy - krzyknęłam gdy weszliśmy
już do domu.
-Jestem u siebie w pokoju.
- A ok.
-N ie wiem jak ty, ale ja jestem głodny - powiedział Niall otwierając lodówkę.
- I tak cud, że wytrzymałeś tyle godzin bez jedzenia - zaśmiałam się. - Gotujemy coś czy zamawiamy
pizze? -zapytałam po chwili
- Dawno nie jadłem pizzy, więc możemy jakąś zamówić. - odpowiedział. Ja wzięłam telefon,
zadzwoniłam do najbliższej pizzerni i zamówiłam trzy pizze. Po piętnastu minutach we trójkę siedzieliśmy
w salonie i zajadaliśmy się pizzą.
- Reszta jest wasza. Ja już nic nie zjem. - powiedziałam, a Niall spojrzał na mnie jak na idiotkę.
- Ty chyba sobie żartujesz. Zjadłaś dopiero dwa kawałki. Musisz zjeść przynajmniej jeszcze jeden.
-Ale...
- Nie ma żadnego ale, jesz i tyle.
- Zayn pomóż - powiedziałam błagalnym tonem.
- Nawet mnie o to nie proś. To twój chłopak, nie mój. Sama sobie z nim radź - zaśmiał się i wrócił do jedzenia.
- Niall proszę ja nie...
- Jeden kawałek i masz spokój. Jak tak dalej będziesz jeść to nie będzie za dobrze. - odparł z poważną
miną.
- No już, już tato - powiedziałam biorąc jeden kawałek do ręki.
- Grzeczna dziewczynka. - zaśmiał się i też wrócił do jedzenia. Po jedzeniu postanowiłam zrobić
twitcam. Wzięłam laptopa i usadowiłam się wygodnie na moim łóżku.
- Hej wszystkim - powiedziałam gdy wszystko mi się załadowało.  Od razu zaczęło się mnóstwo pytań.
- Co wy na Ask Alice? - zapytałam i dostałam od razu setki odpowiedzi.
- Dorze to zacznijmy od tego. "Alice wolisz psy czy koty?" Wole psy, ale nie mówcie nic Harry'emu
bo się obrazi.
- Siemka ludzie - krzyknął Zayn i Niall, a ja aż podskoczyłam. Mało co nie dostałam zawału.
- Powaliło was? Chcecie, żebym umarła ze strachu? - krzyknęłam, a Niall chciał mnie przytulić, ale
ja się odsunęłam.
- Oj coś czuje, że Niall śpi dzisiaj na wycieraczce - powiedział Zayn.
- No dokładnie....czekaj! co?...nasza wycieraczka jest mięciutka. Będzie mu za wygodnie. On dzisiaj
śpi w garażu na ziemi - odparłam na co Zayn wybuchł nie pohamowanym śmiechem, a Niall patrzył na
mnie z przerażeniem.
- Wiesz co? Teraz to ja strzelam focha - powiedział i przekręcił się do mnie plecami. Ja zerknęłam na
reakcję Directioners. Wszystkie się śmiały.
- No weź, nie obrażaj się  - odparłam przytulając go - I tak Ci zaraz przejdzie. 3...2...1...
- Za dobrze mnie znasz - powiedział obejmując mnie ramieniem.
- Zaraz chyba rzygnę tęczą. - usłyszałam zrezygnowany głos Zayna. Tym razem to Niall wybuchł
śmiechem.


_________________________________________________________________________
Wow! To już 20 rozdział!
Dziękuje Wam za 5672 wejścia i 18 obserwatorów *.*
Proszę komentujcie rozdziały, bo to bardzo zachęca do dalszego pisania.
Mój twitter: https://twitter.com/Little_Agnes1D
Ask: http://ask.fm/LittleAgnes1D
Jeśli chcecie, żebym powiadamiała was o nowych rozdziałach piszcie w komentarzach swoje
nazwy TT.
Jeśli czytacie bloga pozostawcie po sobie chociaż mały ślad.
Możecie napisać w komentarzy kropkę, serduszko czy co tylko chcecie.
Chciałabym po prostu zobaczyć ile osób czyta tego bloga.
PS. Pati nie musiałaś mnie tyle ścigać znowu o rozdział ;p

poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Rozdział 19

*Oczami Alicji*
- Malik masz kurwa 5 sekund, żeby znaleźć się w salonie! - krzyknęłam gdy zobaczyłam co dzieje się
w całym domu. Po chwili skacowany Zayn stał koło mnie.
- Co?
- Nie co, tylko teraz kurwa to sprzątaj. - powiedziałam coraz bardziej wkurwiona.
- Ale to nie wszystko ja! Sam nie dam rady - odparł broniąc się.
- Dobra. Daj mi 5 minut. - dodałam i udałam się na górę do pierwszego pokoju. 
- Payne! Horan! Macie 10 sekund na to żeby znaleźć się w salonie - krzyknęłam. 
- Tak Alice ja też Cię kocham i też miło mi Cię widzieć. - powiedział zaspany Niall.
- Żadne kocham tylko masz 10 sekund na to żeby wstać, potem szoruj do salonu pomóc Zaynowi- powiedziałam - a ty co się cieszysz? Zapierdalasz razem z nim. No chyba, że mam przysłać Pati. -
dodałam i poszłam do następnego pokoju.
- No dobra dziewczyny wstawać. Bez gadania, tak jak reszta, 10 sekund i widzę was w salonie. - powiedziałam na co Jesy i Leigh się obudziły.
- A co dla panny Edwards i Thirwall mam wysłać specjalnie zaproszenie? - zapytałam na co one
zaczęły powoli wstawać. No dobra zostało jeszcze dwóch.
- Larry 10 sekund i widzę was na dole. - powiedziałam i zeszłam do Pati i Zayna. Rafał poszedł już
do szkoły. Minutę potem prawie wszyscy stali ładnie w rządku w salonie.
- Styles! Horan! Nie karzcie mi tam po was iść, bo nie będzie z wami dobrze - krzyknęłam, usłyszałam
 tylko skrzypnięcie schodów i po chwili obaj stali grzecznie z resztą.
- Dobrze. Skoro już wszyscy są to teraz słucham. Co to ma kurwa być co?
- Ale Alice spokojnie. Po co te nerwy? -
zapytał Louis.
- Na razie to ja jestem jeszcze spokojna.
Więc słucham tłumaczenia, ale sprzątać
i tak będziecie.
- Dobra nasza wina każdy to wie, więc może
zamiast gadać weźmy się do pracy. -
powiedziała Jesy na co ja się uśmiechnęłam
i poszłam z Pati na górę do mojego pokoju. Przebrałam się z wczorajszych ciuchów,
w których zasnęłam w jakieś nowe.
Włączyłyśmy sobie na DVD "Labirynt Fauna"
i zaczęłyśmy oglądać. Słyszałam tylko jak
na dole trwają porządki. Dać im wolność na
jedną noc to Ci cały dom rozwalą. Czasami
nie mogę uwierzyć, że to oni są starsi ode mnie.



*dwie godziny później*
Po skończonym filmie Pati usiadła na fotelu 
i zaczęła czytać książkę, a ja położyłam się 
na łóżku i zamknęłam oczy. Usłyszałam 
skrzypnięcie drzwi, myślałam, że to Patrycja 
wyszła, ale nagle poczułam na sobie ciężar 
innego ciała, a po chwili dostałam buziaka 
w nos na co się roześmiałam. Po chwili 
usłyszałam także śmiech Patrycji.
Spojrzałam na nią i ujrzałam przesłodki
widok. Aww! Oni 
są prze kochani.
- Już posprzątane? - zapytałam. 
- Wszystko aż błyszczy - zaśmiał się Liam.
- No mam taką nadzieję - powiedziałam.
- Ej chodźmy gdzieś na spacer - zaproponowała 
po chwili Patrycja.
- Ale idziemy we czwórkę czy bierzemy resztę?
- We czwórkę na przykład do parku lub
na London Eye
- Ja mogę iść, ale na London Eye nie wejdę - odparłam. 
- Wejdziesz. Ze mną Ci się nic nie stanie i nie
musisz się bać - powiedział mi na ucho Niall na co ja dałam mu buziaka w policzek. 
- To co idziemy?
- No dobra zbierajmy się - powiedział Liam i po pięciu minutach zmierzaliśmy na London Eye wraz 
z dwoma ochroniarzami, którzy szli za nami. Widziałam, że Pati była troszkę zdenerwowana gdy 
otoczyli nas paparazzi. Liam to chyba zauważył, bo przytulił ją mocno. Po drodze zaszliśmy jeszcze 
do Nandos, bo oczywiście Pan Niall Wiecznie Głodny Horan już musiał coś zjeść. Każdy z nas zamówił
sobie po zestawie po czym usiedliśmy przy jednym stoliku.
- O Patrycja! Jak ja Cię dawno nie widziałem. Stęskniłem się za tobą. - usłyszałam jakiś głos.
Odwróciłam się  i zobaczyłam tego chuja Mike'a. (Były chłopak Patrycji, który zdradził ją z jej przyjaciółką).
- Oh to dziwne bo ja za tobą ani trochę - odpowiedziała Pati.
- Możemy normalnie pogadać? Przecież wiesz, że mi na tobie zależy.
- Niech pomyśle...hm...nie, jakoś nie mam ochoty z tobą gadać więc idź sobie ok?
- Nie, zostaje dopóki ze mną nie pogadasz - powiedział i usiał koło nas.
- Dobra dość tego. Ruszasz stąd grzecznie swoją dupę czy ten miły pan - wskazałam na ochroniarza -
ma Cię wyprowadzić? - zapytałam na co on wstał bez słowa i sobie poszedł.
- To jak idziemy? Jakoś nie mam ochoty już jeść - powiedziała Patrycja.
- Ej nie przejmuj się nim - odparł Liam przytulając ją - nie warto. Mamy spędzić miło dzień więc nie
myśl o tym tak jakby tego nie było dobrze? - dodał na co Pati pokiwała głową na znak, że się
zgadza. Po 20 minutach udaliśmy się na London Eye. Gdy byliśmy na miejscu zaczęłam się lekko denerwować. Mam lęk wysokości i jakoś nie uśmiecha mi się taka wysokość. Alice dasz radę. 
Uwierz w siebie pomyślałam. Ta jasne na pewno mi się uda. Nie ma mowy. Nigdzie nie idę. Chciałam
już odejść, ale wtedy musiał zauważyć to Niall.
- Gdzie ty idziesz?
- Yyy...no...jakoś...chyba...nie chce tam wchodzić?
- Ej chcesz się teraz wycofać? Wiesz jak ładnie jest tam na górze? Przecież idziesz ze mną. Nie bój
się wszystko będzie dobrze. - powiedział przytulają mnie.
- Ok. Wejdę, ale tylko ten jeden raz - odparłam. Po chwili byliśmy już w środku kapsuły. Złapałam
mocniej dłoń Nialla na co on przyciągnął mnie do siebie i mocno przytulił. Nie patrz w dół. Patrz 
po prostu przed siebie. mówiłam do siebie w myślach. Gdy byliśmy już dość wysoko zdałam sobie
sprawę z tego, że na prawdę warto było tu wejść. Bałam się to fakt, ale ten śliczny widok
rekompensuje wszystko. Nim się obejrzałam wracaliśmy już do domu. Liam poszedł odprowadzić
Pati, a Niall mnie.
*oczami Zayn'a*
Ile można czekać? Gdy jej potrzeba to oczywiście zawsze musi gdzieś wsiąknąć. O chyba ktoś idzie.
- No nareszcie - powiedziałem otwierając drzwi, na co Alice aż podskoczyła - chodź - pociągnąłem 
ją za rękę.
- Ale...
- Pa Niall - dodałem, zamykają drzwi.
*oczami Alice*
- Pojebało Cię czy... - przerwałam gdy zobaczyłam, że Zayn ma zaczerwienione oczy jakby płakał. 
- Co się stało? - zapytałam na co on pociągnął mnie w stronę salonu.
- Przeczytaj - odparł. Wzięłam od niego kopertę i wyciągnęłam z niej kartkę. To był jakiś list.

 Zayn!
Na początku chce przeprosić, że kończę naszą znajomość w taki sposób, ale nie zrobiłam bym 
tego na żywo. To dla mnie za trudne. Muszę wyjechać. Powodem jest moja siostra. Nie mogę zostawić jej samej. Pomyślisz pewnie, że mogłabym zamieszkać z nią w Londynie. Otóż nie. 
Nie chce tam wracać. Za dużo wspomnień. Kolejnym powodem mojego wyjazdu są hejty na 
mnie. Przepraszam Zayn, ale nie umiem sobie z tym poradzić. Nawet nie byliśmy razem, 
a wyzwisk z dnia na dzień było coraz więcej. Najwidoczniej nie było nam pisane bycie ze sobą. 
Mam nadzieję, że kiedyś pokochasz kogoś równie mocno jak ja pokochałam ciebie. 
Przekaż Alice, że była najlepszą przyjaciółką jaką kiedykolwiek miałam. Przeproś ją także za 
to, że nie pożegnałam się z nią w odpowiedni sposób. Mam nadzieję, że zrozumie i mi to kiedyś
wybaczy. Kocham was oboje, a no i oczywiście chłopaków. W końcu jestem Directioner nie?
Ich także przeproś. To dziwne jak kilka tweetów na twitterze potrafi zmienić życie człowieka.
Nie żałuje jednak tego, bo to był najlepszy miesiąc w moim nędznym  życiu. Dziękuje wam za 
to, ale teraz muszę wrócić do tej szarej rzeczywistości. 
                         
               

                                                                                               Kocham Was 
                                                                                          Victoria 

Ale...jak to? Czemu ona...Nie rozumiem...tego. Przecież...ale...nie to nie może być prawda! To jest 
jakiś głupi sen tak? Niech mi ktoś kurwa powie, że to jakiś jebany sen. Proszę. Ona nie mogła 
wyjechać.Łzy same zaczęły spływać po moich policzkach. Po chwili poczułam jak Zayn mnie przytula.
- Nie płacz proszę, bo ja zaraz znowu się rozpłaczę. Damy radę. Musimy dać.
- Ale ja tego nie rozumiem. O co chodzi z tą siostrą? A hejty? Jakoś byśmy jej pomogli - powiedziałam 
i moje oczy znowu się zaszkliły. Wtuliłam się w Zayn'a jeszcze bardziej. Mam nadzieję, że ona kiedyś
do nas wróci i, że znowu będzie wszystko po staremu. Gdybym chociaż wiedziała dokąd wyjechała.
Chwila! Przecież jest jeszcze twitter. Szybko zalogowałam się i weszłam na jej konto. Zaczęłam 
przeglądać jej najnowsze wpisy.

Wszystko kiedyś musi się skończyć.
Dlaczego to tak boli?
Przepraszam ; <
Czas wrócić do domu ; c 

Widać było, że ją też to boli. Chyba nie chciała wyjeżdżać, ale coś ją do tego zmusiło.

@Victoria_xo Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tu wrócisz.

Napisałam jeden tweet i od razu zaczęły się pytania.

@AlicjaM Co się stało?
@AlicjaM Czemu Victoria wyjechała?
@AlicjaM O co chodzi?

Dodałam jeszcze jeden tweet.

Gratulacje dla hejterów. Spisaliście się....znowu ; <

Po tym wylogowałam się z twittera.
- Zayn ja idę już spać ok? - powiedziałam na co on pokiwał głową - nie siedź tutaj za długo dobrze?
- Dobrze - odpowiedział. Ja udałam się na górę. Wzięłam coś na noc z szafy. Założyłam to i położyłam
się na łóżku. Muszę dowiedzieć się gdzie ona wyjechała. Uda mi się to! Musi się udać! Życie jest
dziwne. Raz wszystko jest piękne i łatwe, a za chwilę wszystko się jebie. Nie chce mi się już nawet
o tym myśleć. Musze spróbować jakoś zasnąć. Jest godzina 24:00, a jutro muszę wcześnie wstać,
bo trzeba zarezerwować jakąś salę na urodziny Rafała. Brawo Alice zamiast spać to ty rozmyślasz 
co musisz jutro zrobić mówił głoś w mojej głowie. Po jakiś pięciu minutach już spałam.


_____________________________________________________________________________
No to jest i 19 rozdział ; >
Komentujcie bo nie wiem czy jest sens dalszego pisania tego bloga ; <
Mam nadzieję, że rozdział się podoba :)

sobota, 30 marca 2013

Rozdział 18

*Oczami Rafała*
Obudziło mnie pukanie do drzwi. Wstałem i spojrzałem na zegarek. O wow! Była już 12:30.
Podszedłem do drzwi i otworzyłem je. Moim oczom ukazała się uśmiechnięta Patrycja. 
- Jest już po dwunastej, a ty dopiero wstałeś? O nie mój drogi ubieraj się i zbieramy się do Alicji,
tylko najpierw sobie pogadamy.
- No ok. - powiedziałem i udałem się z powrotem do mojego pokoju. Umyłem się i ubrałem. Zszedłem
znowu do salonu gdzie siedziała Pati.
- O jesteś już. Teraz siadaj i opowiadaj, ja posłucham i postaram się pomóc. 
- Ale ja nie wiem od czego zacząć.
- Może najlepiej od początku.
- No to...hm...jak już wrócił ten Josh (były chłopak Kate, gdyby ktoś nie wiedział) to gdy się
spotkaliśmy Kate ciągle o nim mówiła co zrobił Josh, jaki był czy jest Josh. Nasz jedyny temat
rozmów to Josh. No i wczoraj zadzwoniła i mnie przeprosiła za swoje zachowanie. Myślałam -
przerwałem na chwilę - myślałem, że będzie już wszystko dobrze. Teraz dopiero widzę jak bardzo
się myliłem. No to gdy szedłem do tego kina, bo tam byliśmy umówieni zobaczyłem jak Kate całuje
się z nim. Chciałem stamtąd uciec, ale niestety mnie zauważyli i resztę już znasz- powiedziałem powstrzymując łzy.
- Ej tylko mi tu nie płacz - przytuliła mnie - wiem jak się teraz czujesz i wiem jak to boli, ale z czasem przejdzie. Pamiętaj, że masz mnie i Alice, no i oczywiście chłopaków Panie Directioner - powiedziała
na co ja się zaśmiałem. Gadaliśmy jeszcze przez chwilkę po czym udaliśmy się do Alice.
- Jesteśmy - krzyknęła Pati gdy tylko weszliśmy do domu.
*oczami Jade*
Siedziałam w salonie z Alice gdy ktoś wszedł do salonu. Była to Pati i jakiś ładny chłopak.
Przywitał się z Alicją i potem podszedł do mnie.
- Jestem Rafał. - uśmiechnął się.
- A ja Jade. - odwzajemniłam uśmiech.
- Tak wiem. W Polsce macie dość dużo fanów.
- Miło mi to słyszeć. - odparłam.
- Poczekajcie tu. Ja i Pati idziemy obudzić resztę. - powiedziała Alice i już ich nie było. Świetnie!
Zostawiły mnie z chłopakiem, którego nie znam.
- Słyszałem waszą piosenkę Wings. Jest na prawdę świetna. - powiedział nagle. Mimowolnie się uśmiechnęłam .
- Dziękuje. Mam nadzieję, że reszta też Ci się spodoba.
- Na pewno tak.-  powiedział.
- Czyśmy Mixer?- zapytała nagle Jesy. Wow! Szybko wstała.
- Yyy...chyba tak. Nie! Czekaj! Na pewno tak. - powiedział rumieniąc się. O słodziak. Każdy
chłopak gdy się rumieni wygląda słodko.
- To skoro jesteś Mixer to pewnie wiesz dużo o nas. To teraz opowiedz coś o sobie. - dodała
Leigh-Anne.
- To zależy co chcecie wiedzieć.
- Jak masz na imię? Hm? Może skąd pochodzisz. Ile masz lat. No i może jeszcze czemu tu
przyjechałeś - wyliczała Perrie. 
-No więc nazywam się Rafał. Mam 16 lat. To znaczy za dwa tygodnie już 17. Pochodzę z Polski,
ale moja mama jest z Anglii. Przeprowadziłem się tu po rozwodzie rodziców. Obecnie mieszkam
z mamą. To by było na tyle. - powiedział i uśmiechnął się. 
*Oczami Alice*
- Ok pa. Dziewczyny wpadajcie po wywiadach. - powiedziałam i zamknęłam drzwi. 1D i LM
wyszło, więc zostałam ja, Rafał i Pati.
- Chyba wpadłeś w oko Jade.- powiedziała Pati.
- Ja? - zdziwił się Rafał.
- Nie Alice. - dodała na co ja się zaśmiałam. Patrycja jak zwykle w każdej najmniejszej rzeczy widzi
od razu miłość. Po chwili zaczęła sie woja na poduszki. Próbowałam ich jakoś rozdzielić, ale mi
nie wyszło i do tego jeszcze oberwałam. Bitwa trwała około 30 minut. W skutek czego musieliśmy
sprzątać cały salon z pierzy. 
- Nie wiem jak wy, ale ja się troszkę zmęczyłem. - jęknął Rafał kładąc się na łóżku.
- Ja też. - powiedziałam i również się położyłam. 
- A ja to co? - zapytała oburzona Pati wchodzą do pokoju - sami się rozłożyliście, a ja? Spoko
z was przyjaciele - dodała poważnym tonem, ale już po chwili leżała z nami, jedząc popcorn i
oglądając jakąś komedię.
*Oczami Zayn'a*
Jesteśmy właśnie na ostatnim wywiadzie dzisiaj. Ten wywiad jest z dziewczynami z Little Mix.
- Chłopcy powiedzcie nam coś o swojej trasie. Jesteście gotowi? - zapytała prowadząca (Bella).
- Zdecydowanie tak. Wszystko dopięte na ostatni guzik. Stroje wybrane, a piosenki opracowane. - powiedział Liam.
- Zayn słyszałam, że twoja siostra jedzie razem z wami.
- Tak, to prawda. Jedzie także Pati, jej przyjaciółka i jeszcze Kate. - odpowiedziałem. 
- Teraz pytanie do Nialla. - uśmiechnęła się - Jak układa Ci się z Alicją. - dokończyła na co Niall się zarumienił.
- Dobrze - wydusił 
- Są kochani. - dodał Liam.
- Patrzcie jak się rumieni. - powiedziałem pokazując na jego policzki, na co on jeszcze bardziej się zarumienił.
- Dajcie mu już spokój. - odparła Bella - lepiej mówcie czy wy z kimś jesteście. Zacznijmy od ciebie
Zayn - powiedziała wskazując na mnie - Co to za dziewczyna z którą ostatnio spędzasz dużo czasu?
-Haha i kto tu się rumieni.
- Zamknij się Niall! Wiesz ja chyba nie będę mówił nic na jej temat bo chciałbym uniknąć jakiś
hejtów na nią.
- Ah..no dobrze. To teraz Harry. - powiedziała Bella.
- Owszem podoba mi się ktoś, ale nie będę mówił kto to.- odparł Harry.
- Ja także nie zdradzę kto wpadł mi w oko. - dodał Louis.
-  Oh no niech wam będzie - westchnęła - a wy dziewczyny macie kogoś?
- Nie, wszystkie jesteśmy do wzięcia - zaśmiała się Jesy.
- A właśnie! Przypomniało mi się, że miałam zapytać o wasz album. Gotowy już?
- Prawie - powiedziała Perrie.
- Musimy nagrać jeszcze cztery piosenki i będzie gotowy. - dodała Leigh.
- To może zdradźcie nam chociaż dwa tytuły piosenek z płyty - zaproponowała Bella.
- Nie wiem czy nam wolno.
- No nie dajcie się prosić.- dodała Bella.
- No dobrze, ale tylko dwa tytuły. To Change Your Life i Turn Your Face - powiedziała Jade.
Wywiad trwał jeszcze 40 minut. Był dość długi. Oczywiście wszyscy wbijali do mnie, bo ja i Alice
mamy największy dom. Nie było mi to na rękę, bo chciałem pogadać z nią o Victorii, ale oczywiście
dzisiaj mi się nie uda. Po godzinie drogi byliśmy pod jakimś marketem. W końcu trzeba zrobić
dość duże zakupy dla naszej dziewiątki. Nie! Stop! Jedenastki, bo jeszcze Pati i Alice, a no i jeszcze
pewnie Rafał będzie. Dobra to skoro liczę wszystkich to Niall zje za pięć osób, więc trzeba tego
serio dużo. Podzieliliśmy się na grupy i ruszyliśmy w głąb sklepu. Harry poszedł z Leigh-Anne
po alkohol, Louis z Jesy po inne napoje, Niall i Jade byli odpowiedzialni za inne przekąski, natomiast
ja, Liam i Perrie za całą resztę. Dobrze, że przyjechaliśmy tu dwoma dużymi samochodami, bo
do jednego za pewne wszystko by nie weszło.

- No gdzie oni są? - zapytała Perrie gdy już siedzieliśmy pół godziny w samochodzie.
- O już idą! - krzyknął Liam wskazując coś za oknem. Wysiedliśmy i zaczęliśmy pomagać im
w pakowaniu tego wszystkiego. Uporaliśmy się z tym dopiero po 15 minutach. Następnie ja,
Perrie, Liam, Jade i Niall wsiedliśmy do jednego vana, a Harry, Louis, Jesy i Leigh do drugiego.  Dojechaliśmy po 10 minutach. Wzięliśmy całe zakupy i weszliśmy do domu.
- Gdzie Alice i Pati? - zapytał Liam.
- Zaraz sprawdzę - powiedziałam i udałem się do jej pokoju. Otworzyłem drzwi i zobaczyłem jak
dziewczyny i Rafał śpią. Wziąłem kołdrę i przykryłem ich. Co oni wyrabiali, że padli już o 21?
Nie wiem jak Pati i Rafał, ale Alice nigdy nie chodzi spać o tej porze. Zawsze jest to między
22:30, a 24:00 lub nawet później. Oj dobra, mniejsza o to niech śpią. Nie będę ich budził
pomyślałem i zszedłem na dół, a tam te małe gnidy już sie bawiły. No chamstwo, po prostu
chamstwo. Gdy zaczęli za bardzo hałasować musiałem ich uciszać, bo przecież Alice, Rafał
i Patrycja śpią na górze. Liam i Niall na imiona dziewczyn od razu milkli, a reszta dopiero jak na nich krzyknąłem.
- Malik zamknij się kurwa w końcu. - krzyknęła z góry Alice na co wszyscy wybuchli śmiechem.
- No spoko. Ja tu ich próbuje uciszać, a ty masz pretensje do mnie jak zwykle. - powiedziałem oburzony.
- Takie życie Zayn - usłyszałem głos Rafała. Słyszałem jeszcze jak Pati coś mówi, ale nie zrozumiałem
tego bo nie było to po angielsku. Gdy każdy wypił dość dużo zaczęliśmy tańczyć i wygłupiać się.
Koło północy urwał mi się film. Nad ranem obudził mnie czyjś krzyk.


______________________________________________________________________________

Przepraszam, że dopiero teraz dodaje rozdział, ale nie miałam przez pewien czas internetu ; c
Mam nadzieję, że rozdział nie wyszedł nudny.
Bardzo proszę was o komentarze, to na prawdę motywuje do dalszego pisania ; >
Znacie może kogoś kto robi szablony na blogi? Jeśli tak to napiszcie mi to w komentarzach ; >
Jeszcze raz przepraszam, że tak długo nic nie dodawałam mam nadzieję, że mi wybaczycie <3
Za wszystkie błędy z góry przepraszam ; c

czwartek, 7 marca 2013

Rozdział 17

*oczami Alicji*
Siedziałam i czekałam na Liam'a gdy ktoś zapukał do drzwi. Podeszłam, otworzyłam je i moim
oczom ukazał się Liam. Wow! Szybki jest. 
- Co się stało?
- Chodź ze mną tylko obiecaj, że nie będziesz później na mnie krzyczał.
- Coś ty zrobiła?- zatrzymał się na chwilę. 
- Nic. Obiecaj i chodź.
- No dobra, dobra.- powiedział i udaliśmy się do pokoju Zayn'a.
- Ale gdzie Pati? Mówiłaś, że zamknęła się w twoim pokoju, a to jest pokój Zayn'a o ile się nie mylę.
- No tak, bo...wiesz troszkę Ci na ściemniałam. Chciałam żebyś tu przyszedł no i udało się.
Teraz chodź - powiedziałam i pociągnęłam go za rękę- słuchaj uważnie!- dodałam gdy byliśmy
przy drzwiach mojego pokoju.
- Jak ty mogłeś w ogóle mi to zrobić co? Tak nie postępują przyjaciele! Dobrze wiesz, że mi na
nim zależy i to bardzo. Po rozstaniu z Mike'm było mi ciężko, ale gdy się pozbierałam zjawiasz
się ty i wszystko psujesz.
- Ale... - usłyszałam łamiący się głos Patryka.
- Nie ma żadnego, wyjdź i nie wracaj.- powiedziała Pati i w tym momencie drzwi się otworzyły. 
- Liam możemy pogadać? - zapytała Pati. Widziałam, że zrobił krok do tyłu, więc ja bez
zastanowienia wepchnęłam go do mojego pokoju, zamykając drzwi na klucz. Zeszłam na dół
gdzie siedział już Zayn, Harry, Niall i Louis. Ja się pytam kiedy oni przyszli o.O
- Kiedy wy...ja nic nie...ale, że jak?! - zapytałam jąkając się.
- Krzyki z góry były dość głośne więc
nic dziwnego, że nic nie słyszałaś. - powiedział
Harry.
- Mam nadzieję, że w końcu będą razem. - dodał Niall przytulając mnie.
- Ja też, bo mam dość biegania Pati, dom,
Liam, dom i tak w kółko. - odparłam, a Harry
zaczął się śmiać.
- Pamiętam jak trzy dni temu biegałaś tak
przez cały dzień - mówił dalej się śmiejąc.
- Ha ha ha bardzo śmieszne - powiedziałam sarkastycznie siadając na fotelu.
- Przysięgam Wam, że jak będziecie mieli dziewczyny i będziecie mieli jakiś problem to nie liczcie
na moją pomoc, bo ja mam dość. - powiedziałam, a Niall zaczął się śmiać, na co ja  strzeliłam go
w tą jego pustą główkę. On na to zrobił obrażoną minę i poszedł do kuchni. Co za dziecko
pomyślałam. Poszłam za nim. Stał przy stole robiąc sobie kanapki. Przytuliłam go na co on nie
zareagował.
- Ej no weź się nie obrażaj głuptasie.- powiedziałam, a on znowu to olał- dobra, jak chcesz tylko
musisz wiedzieć, że nie podzielę się z tobą moimi żelkami.
- Żelkami? Mniam - powiedział głaszcząc swój brzuch.
- To jak? Dalej się fochasz? - zapytałam na co on przyciągnął mnie do ciebie i pocałował mnie.
- Ej Wy zakochańce chodźcie tu.- usłyszałam głos Patrycji. Niall złapał mnie za rękę i udał się
w kierunku salonu.
- No nareszcie! W końcu będzie spokój. - powiedziałam, gdy zobaczyłam, że Liam przytula Pati.
Chciałam usiąść, ale wtedy do domu wpadł wściekły Rafał i zapłakana Kate. Z twarzy Louis'a od
razu zniknął uśmiech i już po chwili był obok Kate.
- Spokój mówisz? - zapytał Niall.
- Cicho bądź!
- Coś ty jej zrobił? - Zapytał Louis z rządzą mordu w głosie.
- Ja?! ja?! Zapytaj raczej co ona zrobiła? Niech sobie idzie teraz do tego Josh'a czy jak mu tam. -
krzyknął Rafał.
- Josh?! A co on do chuja robi w Londynie?- zapytała tym razem Pati po polsku.
- Co się stało dokładnie?- zapytałam.
- Byliśmy umówieni na kino o 16:00 no to ok ja sobie idę ulicą odwracam głowę i co widzę? Kate
liżącą się z tym jej chłoptasiem.- powiedział także po polsku, a do jego oczy cisnęły się łzy.
- Co?! ...ale...czekaj...jak to?!...ja chyba nie...do końca...ogarniam. Kate jak mogłaś?!- krzyknęła
Pati.
- Uspokój się.- powiedziałam do niej i usłyszałam trzask drzwi - kurwa - krzyknęłam.
- Ja idę za nim, a ty ogarnij Kate ok? - powiedziałam do Louis'a już po angielsku na co on tylko
przytaknął. Reszta siedziała i nic nie mówiła. No tak oni nie umieją mówić po polsku. Dobrze,
że Patrycja mnie nauczyła. Wyszłam z domu i długo nie musiała go długo szukać, bo zobaczyłam go
w parku blisko naszego domu. Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.
- Może da się  to wszystko naprawić. Przecież nie możecie się rozstać.
- Oj uwierz, że możemy. Odkąd pojawił się on ciągle jest Josh to...Josh tamto. Ja serio nie chce tego
dalej ciągnąć.
- Okej. Wiesz co myślę, że powinieneś pogadać z Patrycją, bo ona była kiedyś w podobnej sytuacji,
albo z Niall'em on od razu poprawi Ci humor.
- Ok, ok. To ja idę do domu. Poprosisz ją, żeby do mnie wpadła?
- Jasne, że tak. Wyśle ją zaraz do ciebie.
-Oj Alice, Alice- zaśmiał się- nie dzisiaj, bo dopiero co pogodziła się z Liam'em.
-No tak racja. To wpadnie do ciebie jutro. A i jedna rada. Lepiej daruj sobie jutro szkołę. No
wiesz...Josh
- Okej. Dobra ja spadam. - powiedział, przytulił
mnie i poszedł. Ja wróciłam do domu. Wchodząc
do salonu zauważyłam 4 dziewczyny siedzące
na kanapie.
- Jade - krzyknęłam gdy zobaczyłam moją
kochaną przyjaciółkę.
- Alice! Jak ja Cię dawno nie widziałam.
Stęskniłam się za tobą. - powiedziała przytulając mnie.
- Ja za tobą też. - odpowiedziałam uśmiechając się.
- A właśnie! To są moje przyjaciółki Leigh-Anne, Perrie i Jesy. Gramy razem w zespole.
- Tak Jade, wiem o tym. Miło mi was poznać. - powiedziałam i podałam rękę każdej z nich.
- Ok to co robimy? - zapytał Harry.
- Widzę, że macie przygotowane gry to mu na razie pójdziemy może na górę, a wy sobie pograjcie.
Pasuje taki układ? - odezwała się Patrycja.
- Mi pasuje - przytaknął Zayn.
- Mi też. - dodał Niall.
- Ej a gdzie Louis? -zapytałam.
- Pojechał do domu z Kate. Ale zaraz wróci. - powiedział Liam.
- Ok, to my już idziemy. Jak coś to nas wołajcie. - dodałam i udałam się w stronę mojego pokoju.
- Ładny pokój....O! I masz nawet nasz plakat. - powiedziała Perrie.
- To taka ściana na zdjęcia, plakaty i inne rzeczy z przyjaciółmi czy rodziną. Nie mam zdjęcia z Wami, więc jest plakat - odpowiedziałam na co ona tylko przytaknęła. Na początku zaczęłyśmy opowiadać różne historię z naszego życia. Dziewczyny opowiedziały mi jak to było z Little Mix. Patrycja opowiedziała jak tam jej rozmowa z naszym Liam'em. Ja musiałam oczywiście mówić jak ty było ze mną i Niall'em. W między czasie Pati wymknęła się po jedzenia, a potem drugi raz poszłam ja z Jade. Fajnie było tak pogadać. Nim się obejrzałyśmy minęły dwie godziny i do pokoju wbili chłopcy łącznie z Louis'em. Zabrali nas na dół gdzie było przygotowane picie,  jedzenie, DVD i stos filmów. Oczywiście włączyli horror bo jakby mogło być inaczej. Liam i Pati usiedli na fotelu, na kanapie zmieścili się Zayn, Perrie, Louis i Jesy. Jade z Leigh i Harry'm usiadła na drugiej kanapie, a ja i Niall na podłodze. Film był dość długi bo trwał około godziny. Oczywiście nie
obyło by się bez zbędnych komentarzy Zayn'a i Louis'a. A no i oczywiście bitwy na popcorn w
wykonaniu Perrie, moim, Niall'a i Jade.
- Ej to teraz zagrajmy w butelkę.- powiedział z uśmiechem Harry.
- Ok! Ja się zgadzam. - powiedziała Jade i Jesy.
- Ja też. - dodał Liam i Zayn.
- No to jak oni to i ja. - odparł Niall.
- Czyli zostałyśmy przegłosowane. - powiedziała Leigh.
- No niestety tak. - dodała Perrie. Usiedliśmy wszyscy w kręgu. Ja kręciłam pierwsza i wypadło na
Louis'a.
- Prawa czy wyzwanie?
- Wyzwanie - powiedział stanowczo.
- Na pewno? Jesteś tego w 100% pewny?
- No tak. Dawaj to zadanie. - powiedział uśmiechając się. Ja skonsultowałam się z chłopakami i po
chwili zadanie było już gotowe.
- Chce zobaczyć Larry Kiss tu i teraz.- powiedziałam na co Harry zakrztusił się wodą, a Louis stał i wpatrywał się we mnie, a reszta zaczęła się śmiać.
- No dawać, dawać! Larry Kiss. - zaśmiał się Zayn. Ja także zaczęłam się śmiać, a oni jakby nigdy nic
podeszli do siebie i odegrali przed nami scenkę pocałunku.
- Ha ha ha spójrz na ich miny.- zaśmiał się Harry, a po chwili dołączył do niego Louis Przechytrzyli nas.
Myślałam, ze tego nie zrobią i Louis dostanie zadanie karne. Graliśmy jeszcze przez jakieś półtorej
godziny. Nie ma to jak Harry biegający w samych bokserkach. Oblany zimną wodą Zayn i głodny
Niall. Po skończonej grze grzecznie rozeszliśmy się do pokoi. Ja spałam z Jade, Leigh i Pati. Perrie
i Jesy spały w wolnym pokoju. Harry i Niall u Zayn'a, a Liam i Louis w kolejnym wolnym pokoju.
Ten dzień nie zaczął się dobrze, ale skończył zajebiście. Dawno się tak dobrze nie bawiłam. Fajnie,
że teraz będę mogła częściej widywać się z Jade. Z resztą dziewczyn załapałam dobry kontakt.
Czyżby początek nowej przyjaźni? Zdecydowanie tak. Chciałabym mieszkać z nimi już zawsze.
Z resztą Simon mówił coś o domie dla One Direction i Little Mix, a no i dla mnie i Pati też. Bo tam
gdzie Zayn to i ja. W końcu jest teraz tak jakby moim opiekunem. Dobra jest już 2:00 trzeba iść spać.

_____________________________________________________________________________
Przepraszam, że dopiero teraz dodaje rozdział ; < Mam nadzieję, że mi wybaczycie.
Pati i Aga proszę nie zabijajcie mnie za to, że jest dopiero teraz ;p
Mam nadzieję, że rozdział się spodoba ; >
A Pati jeszcze muszę przeprosić za to, ze schrzaniłam twoją intrygę ; <
Mam nadzieję, że mi wybaczysz.
Proszę Was komentujcie, bo to bardzo pomaga kiedy wiem, że ktoś to czyta ; >

czwartek, 14 lutego 2013

Rozdział 16

*Dwa tygodnie później*
*Oczami Alicji*
Przez te dwa tygodnie nic ciekawego się nie działo. No może oprócz tego, że Pati i Liam się unikają.
Widać, że oboje cierpią. Patrycja chciała nawet wszystko wyjaśnić, ale Patryk jej nie pozwolił. Coś
mi tu nie pasuje, bo oni mieli to tylko udawać, a on zachowuje się tak jakby to było na prawdę. Muszę
z nim o tym pogadać. Może jakoś mi to wszystko wyjaśni. Wstałam w łóżka i spojrzałam na kalendarz. Jeszcze tylko dwa tygodnie do trasy. Już nie mogę się doczekać. Zeszłam na dół do kuchni gdzie na
stole leżała karteczka.

Po sesji umówiłem się z Vicki. Będę wieczorem.
                                                                          Zayn :)

Zayn przez ostatni tydzień spędza sporo czasu z Victorią. Widać, że chyba mu na niej zależy, bo
w domu nie gada o nikim innym. Znają się dopiero miesiąc, a już jest coś między nimi. Dokładnie
tak samo było...poprawka jest z Pati i Liamem. Tylko im trzeba troszkę pomóc. I kto musi to zrobić? Oczywiście, że ja No może zaangażuje jeszcze Kate albo Rafała. Chociaż wziąć ich oboje to nie
jest zbyt dobry pomysł. Odkąd Josh były chłopak Kate pojawił się znowu w Londynie oni nie przestają
się kłócić. Boje się, że Rafał może mieć dość i w końcu zerwie z Kate. Czyli im także trzeba pomóc.
A no i muszę zorganizować imprezę urodzinową dla Rafała, bo on za dwa tygodnie kończy 17 lat.
- Hej - usłyszałam głos Patryka. 
- No hej. - powiedziałam od niechcenia. 
- Stało się coś?
- Tak.
- A co?
- Ty.
- Ja? - zapytał zdziwiony.
- Oj już nie udawaj, że nie wiesz o co mi chodzi. 
- Ale ja serio nie wiem o czym ty mówisz.
- O tym, że Pati przez ciebie cierpi. Zakochałeś się w niej. Ja to wiem. Mnie nie oszukasz. Dlatego wymyśliłeś to całe gówno. Tylko nie wiesz, że ona przez to cierpi. Widać, że boli ją to, ale ty masz
to w dupie. Bo jesteś zapatrzony w siebie. Spoko z ciebie przyjaciel. Tylko pozazdrościć.
- Ale...
- Nie ma żadnego ale. Jeśli Pati na prawdę coś dla ciebie znaczy to teraz to wszystko odkręć. Bo ja
nie chce patrzeć jak oni oboje cierpią. Jeśli ty tego nie zrobisz to ja postaram się, żeby Liam się
o wszystkim dowiedział.- powiedziałam i udałam się do mojego pokoju.
*Oczami Liam'a*
- Dobra chłopaki na dzisiaj to koniec. Do końca tygodnia macie wolne. - powiedział Paul i wyszedł.
- To może idziemy do jakiegoś klubu czy coś? - zapytał Harry.
- Nie dzięki. Ja się zmywam. Umówiłem się z Victorią. - powiedział Zayn i po chwili już go nie było.
- A ty Niall?
- Ja muszę popracować nad tekstami piosenek. 
- Liam?
- W sumie to czemu...- nie dokończyłem, bo dostałem smsa.

O 15:00 u Alicji. Muszę powiedzieć Ci coś ważnego. 
                                                                                Patryk

- Poszedłbym, ale mam być o 15:00 u Alicji, więc się zmywam. - odparłem i ruszyłem w kierunku
wyjścia. 
- No to zostaliśmy we dwóch Louis.
- Przepraszam Harry, ale jestem zmęczony.
- No to są chyba jakieś jaja. Nie ma to jak kurwa przyjaciele! - powiedział z oburzeniem Harry.
Ja tylko się zaśmiałem i wyszedłem. Przed budynkiem spotkałem kilka fanek. Zrobiłem sobie z nimi
zdjęcia, chwilę pogadałem i udałem się do samochodu. Do domu Alicji i Zayna dojechałem po
trzydziestu minutach. Zastanawiam się tylko czego on ode mnie chce. Chwyciłem klamkę
i otworzyłem drzwi.  Udałem się do salonu gdzie była Alicja, Patryk i Patrycja.
*Oczami Alicji*
- Liam na pewno zastanawiasz się dlaczego kazałem Ci tu przyjść.
- Do rzeczy Patryk. 
- Okej, więc muszę Ci wytłumaczyć tą całą sytuację ze mną i Pati. - no w końcu moje słowa podziałały.
- Chodzi o to, że my tak na prawdę nie jesteśmy razem. Tylko udawaliśmy. Ja to wymyśliłem 
bo...bo...
- Bo co?- Zapytał wkurzony już Liam.
- Bo...j...ja się w niej zakochałem i nie chciałem, żeby była z tobą. Tak wiem to było złe. Dlatego teraz próbuje to odkręcić. - powiedział Patryk. Pati stała z szeroko otwartą buzią, a Liam zaczął się śmiać. 
To chyba nie wróży nic dobrego.
- Co Cię tak śmieszy?
- To, że ty myślisz, że ja w to uwierzę. No bo pomyśl? Kto normalny wymyśla takie coś?! Wystarczyło powiedzieć, że Patrycja ma mnie w dupie i chce być z tobą, a nie wymyślać takie historię. - powiedział i wyszedł trzaskają drzwiami. Pati nic nie powiedziała tylko pobiegła na górę.
- Stój! Ja za nią idę. Ty już i tak za dużo zjebałeś. - powiedziałam do Patryka, który kierował się 
w stronę schodów. Wyminęłam Go i udałam się do mojego pokoju. Patrycja leżała na łóżku i płakała. Kurwa zajebie Patryka za to! Podeszłam do niej i mocno ją przytuliłam. Bo nic więcej nie mogę zrobić. 
- I co ja mam teraz zrobić?- zapytała podnosząc się.
- Nie wiem Pati. Może ja spróbuje z nim pogadać. Mnie powinien posłuchać. W końcu przyjaźnie się 
z nim dwa lata. 
- Nie. Nie będę jeszcze w ciebie w to wciągać. 
- Ja już jestem w to wciągnięta, ponieważ wiedziałam o tym. I jestem zła sama na siebie, że nie 
zareagowałam  na to wszystko wcześniej.
- Nie powinnaś być na siebie zła, bo to moja wina. To ja dałam się wciągnąć w to temu kretynowi. Nawet 
mi nic nie powiedział o tym, że się we mnie zakochał. Nie tak zachowują się przyjaciele. - powiedziała 
Pati i w tym momencie drzwi otworzyły się, a do pokoju wszedł Patryk.
- Wyjdź stąd nie chce z tobą gadać.- krzyknęła Patrycja. 
- Pati nie denerwuj się ta. Wydaje mi się, że powinniście pogadać. W końcu jesteście przyjaciółmi.
- No może i tak. - odpowiedziała, a ja wyszłam z pokoju zostawiając ich samych. O ile ich znam 
to wiem o czym będzie ich rozmowa, więc muszę tu sprowadzić jak najszybciej Liama. Wzięłam 
telefon i wykręciłam jego numer.
- Halo.
- Hej Liam. Musisz tu przyjechać proszę. - powiedziałam łamiącym się głosem.
- Ej Alicja co się stało?
- Patrycja
- Co z nią? - słychać było po głosie, że się wystraszył.
- Zamknęła się w moim pokoju i nie chce otworzyć. Liam proszę przyjdź tu. Boję się o nią. Jestem
sama, bo Patryk gdzieś polazł. Proszę. - oby podziałało.
- Ok, zaraz będę.- powiedział i się rozłączył. Byłaby ze mnie dobra aktorka. Usiadłam sobie na kanapie
i czekałam aż przyjdzie Liam.

__________________________________________________________________________
No i jest 16 rozdział :) Trochę krótki, ale nie miałam weny ;c
Przepraszam, że tak długo go nie dodawałam ; /
Mam nadzieje, że Wam się spodoba :)
Bardzo proszę was o komentarze. Nie muszą być dobre, chce aby były szczere.
Bardzo mi na tym zależy.
A to dla Patrycji za to, ze tyle czekała na rozdział ;p

 

niedziela, 10 lutego 2013

The Versatile Blogger

Zostałam nominowana do The Versatile Blogger przez:
http://www.blogger.com/profile/16938281009834090349

Dziękuje <3

Każdy nominowany blogger powinien:
-podziękować nominującemu
-pokazać nagrodę
-ujawnić 7 faktów dotyczących samego siebie
-nominować 10 blogów
-poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów

Nagroda:


Fakty:
1. Jestem Directioner, Mixer, 3eek, RitaBot, Brat, Barb, Lovatic, Arianator i kilka innych ;p 
Tak wiem dużo tego xd
2.  Mój ulubiony kolor to niebieski.
3. Nie lubię czytać książek.
4. Nienawidzę fałszywych ludzi.
5. Jestem dość przyjazna.
6. Lubię pomagać innym.